Dość długo utrzymywało się przekonanie, że utrwalanie głosu czy wizerunku osoby nie ma charakteru bezprawnego, jeśli nie dochodzi do jego rozpowszechnienia. Taką wykładnię kwestii utrwalania rozmów czy spotkań np. na dyktafonie przedstawiała mi m.in. prokurator prokuratury rejonowej u której w czasie studiów wykonywałem praktyki. Podkreślała jednak, że bezprawnym jest stosowanie urządzeń podsłuchowych (tzw. pluskw), które mają zastosowanie w przypadku działań operacyjnych Policji.
Od tego czasu znacząco zmieniła się praktyka, w szczególności w kontekście dostępności urządzeń podsłuchowych oraz rozwoju technologicznego, pozwalającego na miniaturyzację urządzeń utrwalających obraz oraz dźwięk. W związku z tym zaczęła rozwijać się również koncepcja, że tego rodzaju utrwalanie informacji stanowi naruszenie przepisów prawa – zarówno w kontekście ochrony dóbr osobistych (art. 23 i 24 k.c.), jak również w kontekście prawa karnego – w szczególności w zakresie kwalifikacji przestępstwa z art. 267 § 1 k.k., tj. bezprawnego uzyskania informacji nieprzeznaczonej dla odbiorcy.
Warto w tym miejscu przytoczyć treść uzasadniania wyroku Sądu Okręgowego w Zielonej Górze z dnia 18 kwietnia 2023 r., wydanego w sprawie o sygn. I C 47/22, który pomimo cywilnoprawnego charakteru dobrze wpisuje się w argumentację dot. naruszenia dóbr osoby „podsłuchiwanej” zarówno w kontekście spraw karnych, jak również cywilnych:
…Brak jest przy tym okoliczności wyłączających domniemanie bezprawności zachowania pozwanej. Z całą pewnością nie uchyla bezprawności działanie pozwanej w obronie jej usprawiedliwionego interesu prywatnego, na który powołuje się pozwana. Pozwana albo celowo pomija, albo też nie dostrzega, że dobra osobiste, które zostały naruszone przez podsłuch jest wartością konstytucyjną, której ograniczenie może nastąpić jedynie w wypadkach określonych w ustawie i w sposób w niej określony. Przykładem takiego ograniczenia są przepisy regulujące dopuszczalność podsłuchu zawarte między innymi w Kodeksie postępowania karnego (art. 237 k.p.k.) i w ustawie z dnia 6 kwietnia 1998 r. o Policji (art. 19). W świetle ww. przepisów legalny podsłuch (procesowy i operacyjny) został ograniczony do postępowania dotyczącego przestępstw o dużym ładunku społecznej szkodliwości, o którym decyduje także wartość chronionego dobra. Analiza katalogu przestępstw, które stanowią przesłankę dopuszczalności prowadzenia podsłuchu przez uprawniony organ, prowadzi do wniosku, że za podstawę wyłączenia bezprawności podsłuchu ustawodawca przyjął niewspółmierność między dobrem naruszonym a wyższym interesem, bronionym przez organ prowadzący podsłuch. Nadto, należy podkreślić, że kontrola i utrwalanie treści rozmów telefonicznych odbywa się w ścisłej procedurze przewidzianej ustawą i podlega kontroli przez sąd.
W niniejszej zaś sprawie waga sporów pomiędzy stronami, w ocenie Sądu, nie uzasadniała utrwalenia przez pozwaną treści rozmów powodów zwłaszcza, że w nich nie uczestniczyła. Co istotne, tak rozumiana przesłanka wyłączająca bezprawność, na którą powołuje się pozwana powodowałaby zbyt daleko idące ograniczenie tajemnicy komunikowania się. Nie zmienia tego fakt, że pozwana wykorzystała następnie uzyskane przez siebie nagrania, jako dowód w postępowaniu przed Sądem Rejonowym w sprawie I Ns 627/20. Dla oceny braku bezprawności zachowania pozwanej nie ma również znaczenia, iż wykorzystała ona jedynie fragmenty tych nagrań. Istotny jest bowiem sam fakt wielokrotnego nagrywania rozmów powodów, co już samo w sobie stanowi samoistne naruszenie dobra osobistego osób podsłuchiwanych, jako przejaw naruszenia integralności wypowiedzi i prywatności (poufności) nagrywanej potajemnie osoby. Ponadto, dla oceny bezprawności zachowania pozwanej nie miał znaczenia fakt, że do nagrania rozmów miało według pozwanej dojść jedynie przypadkowo. Pozwana, jako dorosła kobieta, winna znać podstawowe zasady współżycia społecznego, a przy tym winna mieć świadomość, że nagrywając powodów w ich domu, nawet działając w celu zabezpieczenia swoich własnych interesów, wykraczała poza społecznie dopuszczalne ramy postępowania. Nadto, pozyskanie przez pozwaną wielogodzinnych rozmów powodów w ramach prowadzonej przez nią „prywatnej inwigilacji” może w ocenie Sądu nosić znamiona czynu zabronionego opisanego między innymi w art. 267 § 1 i 3 k.k.
W tym miejscu należy wyraźnie podkreślić, że samo potajemne nagranie rozmówcy jest już traktowane jako ingerencja w spokój psychiczny innej osoby, niezależnie czy rozmowę przeprowadzono bezpośrednio, czy też za pomocą środków komunikacji. W niniejszej zaś sprawie osobami potajemnie nagrywanymi byli powodowie, którzy jednocześnie nie byli rozmówcami pozwanej, gdyż pozwana nie uczestniczyła w ich rozmowach. Tym bardziej zatem należy uznać zachowanie pozwanej jako karygodne i podlegające krytyce. Każdy człowiek ma bowiem prawo do autonomicznego decydowania o tym, jakie informacje o sobie i swoim życiu prywatnym, pragnie zachować dla siebie. Pozwana zaś, pozyskując wielogodzinne nagrania, mające jej służyć jako dowód na potrzeby postępowania sądowego działała w sposób sprzeczny z zasadami współżycia społecznego, w związku z czym nie może obecnie, skutecznie powoływać się na te zasady niejako w kontrze do zachowania jej męża prezentowanego w sprawie I N. 627/20, czy w jej sprawie rozwodowej toczącą się przed tutejszym Sądem….
M.S.