Postępowania dot. kredytów frankowych nadal cieszą się popularnością. Konsumencie mają bowiem możliwość nie tylko na pozbycie się kredytu (a wcześniej na wstrzymanie płatności rat kredytu), ale również zarobienie dodatkowych środków np. z tytułu nadpłaty kredytu (nad otrzymany kapitał) czy też odsetek od tejże kwoty. Co zatem wstrzymuje jeszcze dość liczną grupę frankowiczów przed skierowaniem pozwu do sądu? Jedną z takich przyczyn (a całemu zagadnieniu poświęciłem kiedyś osobny artykuł) jest brak zgody drugiego kredytobiorcy.
W początkowej fazie składania pozwów frankowych panowało przekonanie, że pozew o unieważnienie kredytu frankowego oraz zapłatę – mogą złożyć tylko łącznie wszystkie strony umowy kredytowej. Oznaczało to konieczność współdziałania Powodów, nawet pomimo trwającego postępowania np. o podział majątku. Docelowo, kwestia unieważnienia kredytu frankowego bywała istotnym elementem sprawy o podział majątku kredytobiorców po rozwodzie – godząc ich lub jeszcze bardziej poróżniając. Problem wspólnego występowania w sprawie miał istotne znaczenie w przypadku nieobecności jednej ze stron (np. trwały wyjazd) lub zażartego konfliktu, który utrudniał jakiekolwiek współdziałanie.
Rozwiązaniem na takiego rodzaju spory okazywała się albo presja dot. uwzględnienia roszczenia przeciwko bankowi jako składnika majątku przy jego podziale. Oznaczało to, że jeden z uczestników postępowania mógł użyć takiego argumentu – ja biorę nieruchomość, a Ty roszczenie do banku. Idź do sądu lub nie, ale o tę wierzytelność pomniejsza spłata z tytułu podziału nieruchomości. W takiej sytuacji strony dość często dochodziły do porozumienia. Innym rozwiązaniem było dokonanie podziału majątku i uwzględnienie cesji związanej z roszczeniami p-ko bankowi.
Jeśli konflikt stron miał charakter wyjątkowo zajadły – z pomocą przychodziła również koncepcja współuczestnictwa koniecznego (art. 72 § 2 k.p.c.) oraz instytucja wezwania do udziału w sprawie „brakującego powoda”. W tym ujęciu pozew przeciwko bankowi mógł wytoczyć tylko jeden z kredytobiorców i na podstawie art. 195 § 1 k.p.c wnosić do wezwania do udziału w sprawie byłego małżonka. Zgodnie bowiem z treścią opisanego przepisu:
…Jeżeli okaże się, że nie występują w charakterze powodów lub pozwanych wszystkie osoby, których łączny udział w sprawie jest konieczny, sąd wezwie stronę powodową, aby oznaczyła w wyznaczonym terminie osoby niebiorące udziału w taki sposób, by ich wezwanie lub zawiadomienie było możliwe, a w razie potrzeby, aby wystąpiła z wnioskiem o ustanowienie kuratora…
Wskazana koncepcja, jako dość problematyczna (sporna w doktrynie i wydłużająca nieco sprawę) na szczęcie stała się nieaktualna dzięki uchwale Sądu Najwyższego z dnia 19 października 2023 r. wydanej w sprawie o sygn. III CZP 12/23. Teza tego doniosłego rozstrzygnięcia została następnie potwierdzona m.in. w ramach uchwały uchwale Sądu Najwyższego z dnia 26 października 2023 r. wydanej w sprawie o sygn. III CZP 156/22. Zgodnie z sentencją tychże rozstrzygnięć – Sąd Najwyższy stwierdził, że do wytyczenia powództwa przez jednego z kredytobiorców przeciwko bankowi nie ma potrzeby występowania drugiego (i kolejnych) z kredytobiorców. Takiego rodzaju układu procesowego Sąd Najwyższy nie uznał za współuczestnictwo konieczne. U podstaw takiego poglądu stanęło przekonanie, że zgoda osoby drugiej, na którą powód może nie mieć wpływu, nie może ograniczać mu dostępu do sądu.
Zgodnie z przytoczonym orzeczeniem wynika, że każdy z kredytobiorców może we własnym zakresie wytaczać sprawę przeciwko bankowi. Co istotne jednak, skutek takiego orzeczenia dotyczyć będzie tylko Powoda i Pozwanego (banku). Oznacza to, że jeśli drugi z kredytobiorców nie przystąpi do sprawy lub nie wytoczy osobnego roszczenia – nadal pozostanie związany umową kredytową. Sytuacja ta przypominać będzie zatem takie rozwiązanie, jak po rozwodzie kredytobiorców jeden z nich zawarł ugodę z bankiem, a drugi nie a zatem nadal pozostał zobowiązany do płatności rat kredytu.
M.S.